Siedem ziół... i to nie wszystko ;)

Mimo enigmatycznego tytułu notki nie będę długo trzymać Was w niepewności ;) Bohater dzisiejszej recenzji to...



BingoSPA
Szampon borowinowy
i 7 ziół

Od producenta:

Szampon borowinowy BingoSpa zawiera starannie dobrana kompozycja siedmiu naturalnych ekstraktów ziołowych:
- z rozmarynu,
- szałwii,
- nasturcji,
- łopianu,
- cytryny,
- sosn,
- rukwii,
które wzmacniają cebulki włosowe, działają tonizująco. Szampon BingoSpa pomaga włosom odzyskać sprężystość, elastyczność i puszystość oraz powoduje, że mniej się przetłuszczają. Włosy są optymalnie nawilżone i odżywione na całej długości. Odzyskują witalność i sprężystość, są pełne blasku, miękkie i delikatne w dotyku.

Doskonały rezultat:
włosy oczyszczone i lekkie od nasady po końce,
włosy pełne blasku i naturalnej świeżości,
włosy mocne i puszyste


Moje wrażenia: 

Szamponu tego używałam już chwilę temu, dopiero teraz jednak zabrałam się za opisanie moich spostrzeżeń na jego temat. A jest ich sporo...

Zacznę od pierwszej rzeczy, która rzuca się w oczy - od opakowania. Jest to prosta butla z metalową zakrętką. No i właśnie - ta zakrętka później okazuje się prawdziwym przekleństwem. To chyba najbardziej niewygodna butelka szamponu z jaką kiedykolwiek miałam doczynienia. Jeżeli trafi w Wasze łapy, zróbcie tak jak ja - jak najszybciej przelejcie kosmetyk do opakowania z pompką. Ogólnie rzecz ujmując wygląd butelki równiez nie powala na kolana - dwukolorowa etykieta schodzi szybko przy kontakcie z wodą, i sytuację (wizualną :) ratuje tylko śliczny kolor szamponu. Ale nie ma co się zrażać na tym etapie - kosmetyk ten swój niepozorny wygląd z nawiązką nadrabia działaniem.

W skład szamponu, jak mogliście przeczytać powyżej w tekście producenta, wchodzi aż siedem ziół. Zaintrygowało mnie to - dopiero od niedawna poświęcam większą uwagę pielęgnacji włosów, nie miałam więc jeszcze okazji wypróbować zbyt wielu szamponów specjalistycznych ani zapoznać się z działaniem konkretnych ziołowych ekstraktów. A tu mam ich aż siedem! Moje włosy, poza okazyjnym łupieżem (pojawiającym się chyba z powodu stresu...) nie miały nigdy zbyt wielkich wymagań. Wszystko z nimi było ok. Jak się okazuje - istnieją kosmetyki, po których jest "więcej niż ok" :)

Konsystencja - w porządku. Zapach bardzo przyjemny, przez jakiś czas zostaje na włosach ale raczej delikatnie. Bardzo dobrze się pieni, trochę gorzej zmywa. Wydajność taka sobie, ale stosunek ceny do pojemności to wynagradza.

Bardzo mi miło opisywać produkt, który w moim przypadku spełnił 100% obietnic producenta. Dobrze oczyszcza, włosy są po jego użyciu lekkie i puszyste, szampon nie wywołał we mnie zadnych reakcji alergicznych ani nie spowodował nawrotów łupieżu. Można powiedzieć, że spełnia niezbędne minimum tego, co ma robić szampon, ale on ma jeszcze jedną cechę, która bardzo mi się spodobała... Otóż gdy go stosowałam moje włosy stały się bardziej lśniące, błyszczące. Dotychczas taki efekt udawało mi się uzyskać tylko płucząc włosy w chłodnej wodzie (taki zabieg zamyka łuski włosa), ale rzadko miałam czas i chęci więc w zasadzie zaniechałam tej czynności. Szampon ziołowy zrobił to za mnie :) Za to ma duży, ogromny plus! Żałuję, że nie jest lepiej dostępny, mam nadzieję że to się za jakiś czas poprawi bo chciałabym go częściej kupować.


Opakowanie: butelka 300ml
Cena: 10zł
Czy kupię w przyszłości? TAK.


A może widywałyście ten szampon w jakimś sklepie stacjonarnym? Do tej pory jeśli chodzi o produkty BingoSpa natykałam się na nie czasem w marketach, ale asortyment był bardzo ograniczony...

Popularne posty z tego bloga