Czekałam na ładną pogodę do zrobienia zdjęć, czekałam... i się nie doczekałam. A z denkiem zwlekać nie można, zwłaszcza że w tym miesiącu skończyło się kilka moich kosmetycznych hitów... więc zaczynamy :) JOANNA, Z apteczki babuni, Wygładzający peeling do ciała z ekstraktem z bzu (300g) - wiele razy już wspominałam o tym kosmetyku, po prostu go uwielbiam. TUTAJ możecie przeczytać pełną recenzję, a ja z pewnością kupię go ponownie . STENDERS, Grapefruitowy peeling solny (300g) - cudownie pachnący rarytas, na który mimo jego ceny skuszę się za jakiś czas. Jest cudowny! Recenzja TUTAJ . Kupię z pewnością . Liquid Soap, Lime & Vanilla (1 L) - zapas mydła w płynie kupiony pewnie w którymś z hipermarketów. Zapach ok, wydajność bardzo dobra, lekko wysuszało ręce (jak każde zwyczajne mydło). Wolę te, które nie wysuszają wcale, ale do takich codziennych potrzeb było ok. Być może kupię. YVES ROCHER, Jardins du monde, Lawenda z prowansji (200ml) - mimo niewielkie...