Wiosenna mgła pudrowa PAESE

Postąpię przekornie, i mimo że za oknami zima, napiszę dziś o wiosennym kosmetyku. Na zdjęciach również nie będzie jeszcze śniegu... taka krótka wycieczka w cieplejsze czasy ;-)


 
PAESE
Wiosenna mgła pudrowa
11: Mglisty Poranek

Od producenta:

Wiosenna mgła pudrowa - świetlista pryzma do twarzy i dekoltu nadająca skórze wiosenny wygląd. Pryzma to idealny produkt dla osób chcących cieszyć się jednolitą, promienną i świetlistą, ale nie świecącą skórą przez cały rok.

 Dostępne odcienie:
- 11 Mglisty poranek (ciepły beż),
- 12 Upalny dzień (naturalny),
- 13 Romantyczny wieczór (złoty beż),
- 14 Gwiaździsta Noc (opalony).


Moje wrażenia:

Kosmetyk ten otrzymałam w ramach facebookowego testowania Alkemiki Paese. Produkty i kolory przydzielane były losowo, dlatego ucieszyłam się, gdy okazało się że trafił mi się najjaśniejszy z możliwych odcieni, czyli Mglisty Poranek.... ale zacznijmy od początku.

Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, było oczywiście opakowanie. Uważam, że jest eleganckie i estetyczne, choć dosyć typowe jeśli chodzi o tego typu kosmetyki. Moja kosmetyczka się go nie wstydzi :) a jest to istotne, jako że zwracam uwage również na wygląd używanych przeze mnie produktów - zwłaszcza, jeżeli mają towarzyszyć mi przez dłuższy czas.

Kolejnym, co mnie zauroczyło, jest nazwa tego kosmetyku i jego odcieni. Wiosenna mgła pudrowa - to brzmi ładnie. A Mlisty Poranek albo Gwiaździsta Noc? Można się rozmarzyć... :-) 


Przejdźmy jednak do konkretów. Najbardziej Was pewnie interesuje, czy dobrze się tej mgły używa?

Jak widzicie na zdjęciach, mgła wyposażona jest w gąbeczkę do aplikacji. Jest ona całkiem wygodna w użyciu, ale ja zdecydowanie wolę posługiwać się pędzlem, więc niedużo jej używałam. Wydaje mi się, że pędzel jest bardziej precyzyjny i można nakładać kosmetyk w mniejszych ilościach, bardziej stopniowo, co w tym przypadku nie jest bez znaczenia - lepiej nie przesadzić, gdyż może to nie wyglądać najlepiej.

Zdecydowaną zaletą tej mgły jest jej trwałość. Nałożona na buzię trzyma się niemal cały dzień, choć pod koniec efekt rozświetlenia może już być nieco słabszy. Dla mnie jednak wystarczający jest fakt, że podczas dnia nie muszę myśleć o poprawianiu i sprawdzaniu, jak to wygląda. 

Co jeszcze bardzo mi się w niej podoba? To, że nie ma brokatowych drobinek. Efekt rozświetlenia jest wyraźny, ale bardziej satynowy, gładki, twarz nie wygląda jak bombka choinkowa :)

Jeśli zaś chodzi o kolor to jak zwykle - dla mnie jest nieco zbyt ciemny, ale w bardzo delikatnej dawce mogę go używać i efekt ogólny wygląda nieźle. Polecam ten odcień (najjaśniejszy) nie tylko dla bladych twarzy :)


Powyżej swatch w naturalnym świetle, ilość kosmetyku tutaj jest raczej duża i widać tutaj jak bladą mam łapę - nawet rozświetlacz jest ciemniejszy niż ona ;) Myślę jednak, że dla większości osób ten kolor będzie w sam raz, jest bardzo naturalny, ciepły.


Pojemność: 9g
Kolory: 4 do wyboru, patrz wyżej
Dostępność: niektóre drogerie, internet, konsultantki
Cena: 25zł
Czy kupię ponownie? Możliwe, choć jest tak wydajna, że miną wieki nim mi się skończy :)



Używacie rozświetlaczy? Co poleciłybyście dla bladej twarzy? ;-))

Popularne posty z tego bloga