No właśnie. Nie wiem jak i kiedy do tego doszło, ale mam aktualnie 158 kosmetyków pielęgnacyjnych. Sądzę, że masakra to adekwatne słowo do określenia obecnego stanu rzeczy. Postanowiłam zatem coś z tym zrobić (tak, wiem - rychło w czas ;). Jak widzieliście w moim ostatnim, kwietniowym denku KLIK ostro wzięłam się za zużywanie napoczętych kosmetyków i poszło mi całkiem nieźle, lecz to tylko wierzchołek góry lodowej. Obecnie posiadam bowiem 84 produkty czekające na swoją kolej oraz... 74 otwarte i aktualnie używane (!!!). Nie mogę powstrzymać się przed otwieraniem nowych żeli pod prysznic, w efekcie mam ich w łazience jednocześnie ponad dwadzieścia, podobnie z maskami, szamponami, i tak dalej. Postanowiłam wziąć się za siebie - stąd i dzisiejsza notka. Możecie to nazwać spowiedzią grzesznika, hehe. Publikuję poniżej wszystkie moje zapasy, czyli to co nie otwarte, ku przestrodze dla innych i dla siebie na przyszłość. Za parę miesięcy chcę zrobić podobną notkę i zobaczyć, czy ...